CISZA - Szepty w Ciszy
CISZA
Martwienie się - to modlenie się o coś, czego nie chcemy. Przestańmy się zatem martwić.
Często medytuje o poranku kiedy jeszcze w domu wszyscy smacznie śpią. Kiedy próbuje oczyścić umysł z myśli, niektóre z nich jednak przyciągają moją uwagę więc i bawię się nimi pozwalając na ich istnienie. Oto one:
Sposób w jaki myślimy, niekoniecznie jest dla nas korzystny. Negatywne myśli, generując problemy, tworzą rzeczywistość, z którą musimy się zmagać. Powinniśmy zatem stać się świadomi swoich myśli. Każdy lęk, krytyka to zestaw myśli negatywnych. Tracimy więc energię i kreujemy kłopoty w przyszłości. To na czym się skoncentrujemy myśląc, zostanie zamanifestowane przez nasz umysł jako rzeczywistość.
Myśli zawsze próbują się realizować. Warto nauczyć się kontrolować własny umysł i nie pozwalać mu na działania "samobójcze". Jak uzyskać kontrolę nad umysłem?
Warto utożsamić się z Najwyższa swoją Istotnością, która używa dla swoich celów ciało i umysł.
Kiedy tylko zerwiemy z utożsamianiem się z umysłem i ciałem, zauważamy, jak mało wolności, również wewnętrznej, mamy w codziennym życiu i jak to, co zazwyczaj robimy i myślimy, jest często owocem zwykłego automatyzmu. Przyjmujemy za pewnik dowody rozumowe, pojęcia naukowe, wymagania naszego ciała i logiki, i tym samym zamykamy sobie możliwość spojrzenia na świat i nas samych w inny niż zwykle sposób.
Ile myśli i przekonań, ile „wiedzy" zgromadziliśmy przez całe życie! To mogą być śmieci. Czy nie byłoby pięknie stać się znów białą kartą, na której można by zapisać coś całkiem nowego?
Jak to uczynić? Jak opróżnić umysł ze zbędnych, negatywnych myśli?
Bardzo pomocna jest w tym noc. Wszystkie przedmioty, które w świetle dnia pobudzają nasze zmysły, nocą wycofują się, znikają w ciemnościach Jest się wtedy jedynym obserwatorem i jedynym obserwowanym.
W środku nocy można wpatrywać się w płomyczek. Zimą zmuszałem się do wstawania. Zapalałem świeczkę i owinięty grubym kocem, w wełnianej czapce naciągniętej na uszy, siadałem na podłodze przed tym małym, pomarańczowym płomykiem o błękitnej duszy. Zamykałem oczy i obserwowałem z obojętnością myśli, wspomnienia, obrazy, pozostałości snów, czasem jedno albo dwa słowa, wynurzające się w głowie. Śledziłem je, nie identyfikując się z nimi, jakby nie miały ze mną nic wspólnego: ja nie byłem tymi myślami i one nie były moje.
W hoteliku, w którym zamieszkałem w Płaskiej, było coś jeszcze, co z upływem czasu stawało się dla mnie coraz ważniejsze: nocna cisza od którego już odwykliśmy. Cisza ta stała się tłem wszystkich przeżyć. Cisze były różne, każda z nich miała swoje właściwości. Ta Cisza była dźwiękiem - szeptem.
Zdawałem sobie sprawę, że moje uszy absolutnie nic nie słyszą. Ale to szeptanie wewnątrz mojej głowy skąd pochodziło? Czy był to głos Stwórcy? Świadomości kosmicznej? Muzyka sfer?
My, współcześni, unikamy ciszy, niemal się jej boimy, może dlatego, że identyfikujemy ją ze śmiercią. Utraciliśmy nawyk pozostawania w ciszy, w samotności. Jeśli mamy jakiś problem, czujemy, że ogarnia nas strach, wolimy pobiec i oszołomić się jakimś hałasem, patrzeć na filmy w komputerze, wmieszać się w tłum, zamiast odsunąć się na bok i zastanowić w ciszy. To może być błędem. Cisza jest pierwotnym doświadczeniem człowieka. Bez ciszy nie ma słowa. Nie ma muzyki. Tylko w ciszy można osiągnąć zgodność z samym sobą, odnaleźć związek między ciałem a umysłem, między umysłem a Kosmiczną Świadomością.
Co usłyszałem?
Nie znajdujemy się tutaj, żeby zadowalać innych ludzi lub żeby żyć tak, jak oni sobie tego życzą. Możemy jedynie żyć tak, jak nam to odpowiada i kroczyć własna drogą. Przybyliśmy tu, żeby nasze życie było spełnione i żebyśmy wyrażali miłość na najgłębszym poziomie. Znajdujemy się tutaj, żeby się uczyć i rozwijać i żeby otrzymywać i dawać współczucie i zrozumienie. Bo wraz ze zrozumieniem przychodzi przebaczenie, a wraz z przebaczeniem miłość. Gdy dotrzemy do punktu, w którym będziemy mogli przebaczyć wszystkim, którzy nas zranili, znajdziemy się na prostej drodze do tego, by cieszyć się harmonijnymi stosunkami z wszystkimi ludźmi, z którymi stykamy się w życiu.
I co jeszcze?
Miło sobie posiedzieć w lesie i popatrzyć w złote promienie słońca i pomyśleć spokojnie o:
Słońce to przejawienie potężnej Istoty - wraz z ciepłem i światłem przesyłającej nam uzdrawiające wibracje uczuć i myśli. Miasto to cichy zabójca. Miasta toną w negatywnych wibracjach kiepskich myśli i uczuć stłoczonych tam mieszkańców.
Nasze ciało, nasze uczucia, nasze myśli to nic innego jak różnego rodzaju wibracje. Wibracje otoczenia, w którym żyjemy, w oczywisty sposób mają wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie. Miłość, radość, akceptacja - uzdrawiają , a nienawiść, zazdrość, krytycyzm, nietolerancja prowadzą do poczucia winy i samo - ukarania i powodują różnorakie choroby fizyczne, i psychiczne. Wygląda na to, że za chorobę zwaną rakiem odpowiadają własne negatywne uczucia i własne negatywne myśli - głównie nienawiść, zazdrość.
Uzdrowienie ciał i umysłu, oprócz pigułek spełniających rolę remediów, wymaga zmiany własnych uczuć i myśli - zmiany naszych wewnętrznych wibracji. Często medycyna proponuje uzdrowienie przez cierpienie. Na przykład: przez chemioterapie, naświetlania etc - czyli przez agresje na własny organizm . Ta metoda to czyste szaleństwo. Mądrzej jest poznać siebie i wyeliminować źródła choroby w sobie. Wyplenić z siebie chwasty: negatywne uczucia i myśli.
Istnieje na tym świecie wszelka obfitość czekająca wprost, żeby jej zakosztować. Istnieje więcej pieniędzy, niż można kiedykolwiek wydać, więcej ludzi, niż można kiedykolwiek spotkać, i więcej radości, niż można sobie wyobrazić.
I co jeszcze?
Wszelkie związki są ważne, gdyż odzwierciedlają nasz stosunek do samych siebie. Jeżeli ciągle obarczasz siebie winą za wszystko, co ci się nie udaje, lub nieustannie uważasz się za osobę poszkodowaną, natrafisz zawsze na taki związek, który wzmocni to przekonanie.
Rodzicom, którzy kochają siebie, łatwiej będzie nauczyć dzieci, aby też darzyły siebie miłością. Gdy jesteśmy w zgodzie ze sobą, przez dawanie przykładu łatwiej będzie nam wpoić dzieciom poczucie własnej wartości. Im więcej będziemy pracowali nad odczuwaniem miłości do samego siebie, tym łatwiej nasze dzieci docenią jej wartość.
Jeżeli twoje życie wypełnione jest miłością i radością, nie słuchaj nieszczęśliwej, samotnej osoby, która mówi ci, jak żyć. Jeżeli w twoim życiu niczego nie brakuje, nie słuchaj osób, które nie umieją sprostać własnym kłopotom, a jednak udzielają porad.
Jeżeli inni ludzie mówią ci, że nie możesz czegoś mieć, a ty pod ich wpływem rezygnujesz z tego, znajdujące się w tobie dziecko nie wierzy, że zasługujesz na dobro. Mając Ojca w Niebiosach nie musimy się lękać. To takie proste.
Komentarze
Prześlij komentarz