CIERPIENIE I KONIEC CIERPIENIA

 





CIERPIENIE I KONIEC CIERPIENIA
 
Wzajemne połączenie wszystkiego

– Nic, co się wydarza, nie jest przypadkiem odizolowanym od reszty; tylko się takim wydaje. Im bardziej go osądzamy i nazywamy, tym bardziej go izolujemy. Całość życia ulega podziałom na skutek naszego myślenia. Jednak ta całość życia doprowadziła do zaistnienia tego wydarzenia. Jest ono częścią sieci wzajemnych połączeń, kosmosu. To oznacza: cokolwiek jest, nie mogłoby być inne. W większości przypadków nie jesteśmy w stanie zrozumieć, jaką rolę odgrywa pozornie bezsensowne zdarzenie w całości kosmosu, lecz uznanie jego nieuchronności w ogromie całości(wszystkości) , może być początkiem wewnętrznej akceptacji tego, co jest, a tym samym ponowne wpasowanie się w jedność życia.

Prawdziwa wolność i koniec cierpienia, to życie w taki sposób, jakby to, co czujesz, lub czego doświadczasz w danym momencie, było twoim absolutnym wyborem. To wewnętrzne dopasowanie się do Teraz jest końcem cierpienia.
Czy cierpienie jest potrzebne? Tak i nie.
Gdybyś nie przeszedł przez cierpienia, nie byłoby w tobie, jako istocie ludzkiej, głębi, nie byłoby pokory, miłosierdzia. Nie czytałbyś teraz tego
– Cierpienie rozrywa skorupę ego i przychodzi czas, kiedy już wykonało swoje zadanie. Cierpienie jest potrzebne dopóki nie zrozumiesz, że jest niepotrzebne. Do tego. żeby być nieszczęśliwym potrzebne jest stworzone przez umysł ‚ja’, pojęciowa tożsamość, które potrzebuje czasu – przeszłości i przyszłości. Kiedy usuniesz czas, co pozostaje? Rzeczywistość tej chwili. To może być uczucie ciężkości, podirytowania, spięcia, złości a nawet wstrętu. To nie jest nieszczęście i wcale nie jest problemem osobistym. Nie ma nic osobistego w ludzkim bólu. To jest po prostu intensywne ciśnienie, lub intensywna energia, które odczuwasz gdzieś w ciele. Kiedy skierujesz na nie swoją uwagę, uczucie nie zamieni się w myśli, czyli reagujące i nieszczęśliwe „Ja”. Zobacz co się stanie, kiedy pozwolisz uczuciu po prostu być. Wiele cierpienia i niezadowolenia powstaje, kiedy wierzysz w każdą myśl, która ci przyjdzie do głowy. To nie sytuacje unieszczęśliwiają cię. Mogą wywołać fizyczny ból, ale nie czynią cię nieszczęśliwym. Twoje interpretacje, historie, które sobie opowiadasz unieszczęśliwiają cię.
„Myśli, które właśnie powstają w mojej głowie, czynią mnie nieszczęśliwym”. Jeśli sobie to uprzytomnisz, przerwiesz identyfikowanie się z nimi.
Jaki beznadziejny dzień.
Jak on mógł do mnie nie oddzwonić.
Zawiodła mnie.
Małe historyjki, które opowiadamy sobie i innym w formie narzekania. Nieświadomie są tworzone po to, żeby wzmocnić zawsze nienasycone ego, poprzez stawianie siebie w pozycji tego, który ma rację, a drugą stronę jako tego, co racji nie ma. Mając rację stawiamy się w wyimaginowanej pozycji nadrzędnej i tym samym wzmacniamy swoje fałszywe poczucie ,Ja”, czyli ego. Sytuacja ta tworzy pewien rodzaj wroga: tak, ego potrzebuje wrogów, żeby wyznaczyć swoje granice i nawet pogoda może mu posłużyć w tym celu.
Na skutek nawykowych osądów i spięcia emocjonalnego masz osobisty i reakcyjny stosunek do ludzi i zdarzeń. To są wszystko formy cierpienia, będącego własnym wytworem, z czego nie zdajemy sobie sprawy, ponieważ dla ego są satysfakcjonujące. Ego wzmacnia się poprzez reaktywność i konflikt.
Jak proste byłoby życie bez ty historii.
Pada.
Nie zadzwonił.
Byłem tam. Jej nie było.
Kiedy cierpisz, lub jesteś nieszczęśliwy, bądź w pełni z tym, co jest Teraz. Uczucie nieszczęścia, czy problemy nie są w stanie przetrwać w Teraz.
Cierpienie zaczyna się w chwili, kiedy nazwiesz lub osądzisz sytuację, jako niechcianą lub złą. Masz za złe sytuacji, a ta uraza czyni ją osobistą i uaktywnia reakcyjne „Ja”.
Nazywanie, czy osądzanie jest nawykowe, lecz ten nawyk można przełamać. Zacznij ćwiczyć „nie nazywanie” od małych rzeczy. Jeżeli spóźnisz się na pociąg, upuścisz i stłuczesz filiżankę, lub poślizgniesz się i wpadniesz w błoto, czy potrafisz się powstrzymać od nazwania tego doświadczenia złym czy bolesnym? Czy potrafisz natychmiast zaakceptować rzeczywistość tej chwili?
Nazywanie czegoś złym wywołuje napięcie emocjonalne. Kiedy pozwolisz temu być, bez nazywania, ogromne pokłady energii zostają wyzwolone. Napięcie odcina cię od tej energii, czystej energii życiowej.
Spożyli owoc z drzewa poznania dobra i zła.
Wyjdź poza granice dobra i zła poprzez zaniechanie nazywania czegokolwiek dobrym, czy złym. Kiedy przekraczasz granice nawykowego nazywania, moc wszechświata przepływa przez ciebie. Kiedy masz nie reakcyjny stosunek do zdarzeń, to, co wcześniej nazwałbyś złym, szybko, jeśli nie natychmiast, odwraca się, dzięki samej mocy życia.
Obserwuj, co się stanie, kiedy nie nazwiesz wydarzenia „złym”, a zamiast tego wprowadzisz wewnętrzną akceptację, wewnętrzne „tak”, a tym samym pozwolisz być temu, co jest.
Jaka by nie była twoja sytuacja życiowa, jak byś się poczuł, gdybyś ją absolutnie zaakceptował, taką, jaką jest właśnie Teraz?
Jest wiele mniej lub bardziej subtelnych form cierpienia, które są tak „normalne”, że zwykle nie są uznawane za cierpienie i mogą nawet być satysfakcjonujące dla ego – irytacja, niecierpliwość, złość, kwestia sporna z kimś lub czymś, odraza, narzekanie.
Możesz nauczyć się rozpoznawać wszystkie te rodzaje cierpienia w chwili ich powstawania i wiedzieć: w tym momencie tworzę dla siebie cierpienie.
Jeżeli masz nawyk stwarzania sobie cierpienia, to prawdopodobnie stwarzasz je też innym. Te nieuświadomione wzorce umysłowe mają tendencję zanikać, kiedy stają się świadome, kiedy są rozpoznawane w chwili, kiedy się pojawiają.
Nie możesz być świadomy i jednocześnie stwarzać sobie cierpienie.
To jest ten cud: wszelkie warunki, osoby, czy sytuacje, które jawią się jako „złe”, czy wręcz „fatalne”, kryją w sobie głębsze dobro. To głębsze dobro ujawnia się – tak wewnątrz, jak i na zewnątrz – dzięki wewnętrznej akceptacji tego co jest.
„Nie opieraj się złu” – jest jedną z najdonioślejszych prawd ludzkości. Dialog:
-Akceptuj to, co jest.
-Naprawdę nią mogę. Poruszyło mnie to i zezłościło.
-To zaakceptuj to, co jest.
-Zaakceptować to, że jestem poruszony i zły? Zaakceptować fakt, że nie mogą zaakceptować?
-Tak. Wnieś akceptację do swojego braku akceptacji. Wprowadź poddanie do swojego nie-poddania. I zobacz, co się wówczas stanie.
Chroniczny ból fizyczny jest jednym z najsurowszych nauczycieli, jakich można mieć. „Opór jest daremny” – brzmi jego przesłanie.
Nic nie może być bardziej normalne, niż niechęć do cierpienia. Jednak, jeżeli potrafisz odrzucić tę niechęć i pozwolisz bólowi być, może zauważysz wówczas subtelne oddzielenie od bólu, niejako przestrzeń pomiędzy tobą i bólem. Wtedy cierpienie jest świadome i zgodne z twoją wolą. Kiedy cierpisz świadomie, ból fizyczny szybko wypala ego, bowiem ego składa się w przeważającej części z oporu. To samo dotyczy skrajnej, fizycznej niepełnosprawności.
„Oddajesz cierpienie Bogu” – to inne określenie tego procesu.
Nie trzeba być Chrześcijaninem, żeby zrozumieć głęboką prawdę zawartą w symbolu krzyża.
Krzyż jest narzędziem tortur. Jest wyrazem ekstremalnego cierpienia, ograniczenia i bezsilności, jakie istotę ludzką mogą spotkać. I nagle ta istota ludzka poddaje się, cierpi z własnej woli, świadomie, co zostało wyrażone słowami: „Nie moja, lecz Twoja wola niech się spełni”. I wtedy krzyż, instrument tortur pokazuje swoje ukryte oblicze: jest także świętym symbolem, symbolem duchowym.
To, co wydawało się przeczyć istnieniu jakiegokolwiek transcendentalnego wymiaru życia, poprzez poddanie się, staje się brama do niego.
„Nie ma mnie, nie ma problemu”, powiedział mistrz buddyjski poproszony o wyjaśnienie głębszego znaczenia buddyzmu.
Nie opieraj się złu?
Tekst E. Tolle   na dzisiaj..

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Krytykując - szkodzisz sobie

To opowieść o Greku... dla Joasi też

Walec miłości