Ciało nasze jest Świątynią
Ciało nasze jest Świątynią - warto o nie dbać.
Można próbować ciało utrzymywać w zdrowiu: odpowiednim pożywieniem, pić czystą źródlaną wodę, oddychać czystym powietrzem a jednak zachorować: rak, choroby serca, układu krwionośnego, oddechowego, pokarmowego. I cóż?
Okazuje się, że źródłem większości chorób jest blokowanie działania układu odpornościowego przez: negatywne wizje, niezdrowe przekonania i destrukcyjne wspomnienia wpisane w komórki naszego ciała, które jako negatywne uczucia i myśli "zalegają w nas i wręcz wlepiły się w nas”.
Aby się uleczyć i żyć w zdrowiu, radości i szczęściu trzeba wyeliminować złe nawyki i te "materialne" - odżywianie, picie, oddychanie, i te uczuciowe i mentalne -destrukcyjnie niszczące nasze ciało.
Jak to zrobić?
Trzeba poznać siebie i opanować umiejętność zmian: negatywnych przyzwyczajeń, nawyków - charakteru. Jest to podstawowy cel naszego życia tu na Ziemi. Warto zacząć od przebaczania...
Przebaczyć znaczy wyrzec się tego, o co mamy żal, a więc przestać kurczowo się czepiać własnego rozżalenia. Następuje to automatycznie, gdy tylko uświadomimy sobie, że rozżalenie służy wyłącznie umacnianiu fałszywego poczucia ,ja”. Przebaczyć znaczy zaniechać oporu wobec życia. W przeciwnym razie czeka nas ból i cierpienie, wyraźne ograniczenie przepływu energii, a nierzadko choroba somatyczna.
Gdy szczerze wybaczamy, natychmiast odzyskujemy własną moc, która blokował umysł. Mściwość, krytyka innych, zazdrość, nienawiść leżą w samej naturze umysłu, ponieważ stworzone przez umysł fałszywe “ja”, czyli ego, nie może przetrwać bez walki i konfliktu. Umysł nie umie wybaczać. Jedynie TY to potrafisz. To TY stajesz się obecny, to ty wnikasz we własne ciało, to ty czujesz wibrujący spokój i cichy bezruch, którym emanuje Istnienie. Właśnie dlatego Jezus powiedział:
“Zanim wejdziesz do świątyni, wybacz”.
Złość i gniew mają zawsze cechę izolowania ludzi. Podobnie jak smutek oddzielają nas od innych, i przynajmniej na pewien czas, przecinają wszelką możliwość porozumienia. Gniew daje nam chwilowo swoista siłę i żywotność, właśnie dzięki temu oddzieleniu się i jakby odrzuceniu.
Ale tai się w gniewie także jakaś dziwna rozpacz. Odosobnienie jest zawsze rozpaczą. Złość wyrażająca się rozczarowaniem, zazdrością, chęcią dokuczenia komuś, jest gwałtownym wyładowaniem energii, które nam chwilowo sprawia przyjemność bo usprawiedliwiamy w nim siebie.
Gdy potępiamy innych kryje się w tym zwykle usprawiedliwianie siebie. Bez pewnego rodzaju zadowolenia z własnej osoby – cnoty swojej, czy prawości – lub też odwrotnie: bez poniżania czy niedoceniania siebie, czymże jesteśmy?
Używamy wszelkich środków dla samo – utwierdzenia; a gniew jak i nienawiść są jednym z najłatwiejszych ku temu sposobów. Zwykłe rozgniewanie się – nagły wybuch gniewu o którym w chwilę później się zapomina – jest jednak czymś zupełnie innym aniżeli świadomie żywiona i myślą zasilana złość, która szuka sposobności by dokuczyć, zranić, zaszkodzić.
Zwykłe zirytowanie się może mieć po prostu fizjologiczne przyczyny, które łatwo usunąć; ale złość wyrastająca z psychologicznego podłoża jest o wiele bardziej złożona i trudniejsza do zrozumienia, a co za tym idzie i do pozbycia się jej.
Ciało
To, co widzimy jako strukturę fizyczną o wielkiej gęstości - czyli ciało podlegające chorobom, starzeniu się i umieraniu, w ostatecznym rozrachunku nie jest rzeczywiste – nie jest nami, lecz tylko fałszywym obrazem naszej rzeczywistej istoty, której nie dotyczą narodziny ani śmierć. Obraz ów powstaje za sprawą ograniczeń umysłu, ten bowiem, utraciwszy łączność z Istnieniem, "stwarza" ciało jako dowód rzekomej słuszności swojej wiary w odrębność, chcąc przez to zarazem uprawomocnić własny lęk.
Nie odwracajmy się jednak od ciała, bo ten symbol nietrwałości, skrępowania i śmierci, który postrzegamy jako złudny twór umysłu, skrywa i chroni w sobie całą wspaniałość prawdziwej i nieśmiertelnej istoty.
Ciało, które możemy zobaczyć, którego możemy dotknąć, stanowi zaledwie cienką, złudną przesłonę. Głębiej zaś tkwi niewidzialne ciało wewnętrzne. Poprzez ciało wewnętrzne jesteśmy nierozerwalnie związany z nieprzejawionym – Jednym Życiem – nigdy nie narodzonym, nieśmiertelnym, wiecznie obecnym. Poprzez ciało wewnętrzne trwamy w wiecznej jedności ze Stwórcą.
Kluczem do wszystkiego jest stała łączność z własnym ciałem wewnętrznym – żeby w każdej chwili je czuć. Dzięki temu nasze życie szybko nabiera głębi i zaczyna się zmieniać. Im więcej świadomości kierujemy w ciało wewnętrzne, tym wyższą częstotliwość osiąga jego wibracja: to tak jak ze światłem, które tym silniej świeci, im bardziej podkręcimy regulator, zwiększając dopływ elektryczności. Na wyższym poziomie energii nie ma już dostępu nic negatywnego - ani negatywne obrazy, niezdrowe przekonania, destrukcyjne wspomnienia nie mogą nam zaszkodzić. Zaczynamy wtedy ściągać ku sobie nowe sytuacje, odzwierciedlające ową wyższą częstotliwość.
Komentarze
Prześlij komentarz