Kochaj siebie tak jak...
Bo kobieta zmienną jest...
To wspaniałe, kiedy zdajemy sobie sprawę, że kochamy siebie takimi, jakimi jesteśmy. W przeciwnym razie musimy być idealni, a starania, żeby stać się idealnym, to ciągły stres.
Zwłaszcza – muszę przyznać, że to stereotypy płciowe – wy, biedne panie, musicie spędzać tyle czasu… Widzieliście kogoś w szpilkach? To tortury! Makijaż, włosy i tego typu zabiegi? No w porządku, jeżeli tego chcecie. Może to wam coś daje. Ale pamiętam pewien pobyt w Melbourne. Nigdy tego nie zapomnę, bo ludzie pozakładali na siebie bluzeczki wiązane na szyi i spodnie z niskim stanem albo krótkie spódnice i topy. I te wielkie połacie odsłoniętej skóry, w Melbourne, w zimie… Skóra nabierała niebieskiego koloru. Po co wam to? Dla facetów? Warto? Niektórzy się zaśmiali, bo sami się spotkali z taką sytuacją.
Dlaczego to robicie? Czy naprawdę musicie sobie tak szkodzić, żeby kogoś zdobyć? Może, żeby dzielił z wami ból? To wyglądało, jakby te osoby tak naprawdę siebie nie kochały i nie troszczyły się o siebie. No i to myślenie, że szczęście przyjdzie wraz z partnerem… Szczęście pojawia się wtedy, kiedy dobrze się czujesz we własnej skórze i rozumiesz, kim jesteś. Wtedy łatwo jest być w związku z kimś innym. W takim związku właściwie nie potrzebujesz drugiej osoby.
„Jeżeli chcesz zagościć w moim życiu, to witaj”. Nie musimy, jeżeli nie chcemy. To piękne. Miłość i spokój. Takie podejście umożliwia mi pójście do jaskini i spędzanie w niej pięknych chwil ze sobą, umożliwia bycie swoim najlepszym przyjacielem. To wspaniałe momenty – po prostu przebywać tam i być spokojnym. Jeżeli jesteś szczęśliwy sam ze sobą, nie starasz się dokądś dojść, zrobić coś innego, udoskonalić siebie, żeby coś osiągnąć.
Pewien gość nie mógł znaleźć partnerki. Poszedł do psychologa, a ten otwarcie mu powiedział: „Spójrz na siebie. Po pierwsze ubierasz się zupełnie niemodnie. Masz niechlujny styl”. I dodał: „Jeżeli chcesz znaleźć partnerkę, to idź do krawca i zamów naprawdę dobry garnitur lub coś modnego. No i popatrz na swoje włosy. Masz prawdziwy rozgardiasz na głowie, do tego są brudne i przetłuszczone – ostrzyż się jak człowiek. W dodatku te zęby… Są krzywe i nieprzyjemnie ci pachnie z ust. Idź do porządnego dentysty i zrób coś z tym. I zadbaj o higienę osobistą. Poza tym znajdź trenera personalnego, żeby nauczył cię, jak być czarującym”. A na koniec dodał: „To kosztuje górę pieniędzy, ale warto”.
No więc gość postanowił zastosować się do tych wskazówek. Sporo go to wszystko kosztowało. No wiecie, wyleczył i wyprostował sobie zęby. Trener personalny pokazał mu, jak być bardziej pozytywnym i atrakcyjnym. Do tego drogi fryzjer i naprawdę eleganckie ubrania. Tak przygotowany wyszedł na zewnątrz po raz pierwszy. Szedł do klubu dla singli w nadziei, że odnajdzie miłość swojego życia, ale wtedy potrąciła go ciężarówka i zginął. Dlatego, kiedy dotarł do nieba, był naprawdę smutny: „Boże, dlaczego to zrobiłeś? Nie dałeś mi się nacieszyć nawet jedną randką po tym, jak wydałem te wszystkie pieniądze i przeszedłem te wszystkie katusze, żeby stać się atrakcyjnym!”. A Bóg odpowiedział: „No cóż, ja cię po prostu nie rozpoznałem”.
To stary dowcip… Nauczcie się żyć w zgodzie ze sobą i siebie kochać. Wtedy poczujecie się szczęśliwi, nieważne, czy będziecie sami czy z kimś. Nie musicie zależeć od innych. Nie ma takiej potrzeby. Uzależniacie się od kogoś, zamiast być schronieniem dla siebie samych. Możesz przebywać z innymi ludźmi, ale możesz też być sam. To jedna ze wspanialszych rzeczy w byciu mnichem. Ale to nie wszystko, bo kiedy spędzasz sporo czasu sam, bez rozpraszania się, samotnie, to życie staje się bardzo interesujące. Uwrażliwiasz się bardzo na siebie w otaczającym cię świecie. Przez innych ludzi i pracę jesteś tak zajęty, że nie możesz znaleźć czasu, by się zatrzymać i odkryć, z kim naprawdę żyjesz – czym jest ciało i umysł nazywane tobą, noszące twoje imię. Dlaczego właściwie budujemy miejsca odosobnień? Kiedy jesteś sam, masz czas, żeby być sobą. Tam właśnie poznajesz, kim naprawdę jesteś. Ale nie tylko poznajesz siebie.
Ponieważ wyciszasz się i przepełnia cię spokój, zaczynasz rozumieć, czego od samego początku uczył cię świat.
Nieustannie pyskujemy światu i nazywamy to myśleniem, planowaniem, zamartwieniem się i obsesją na punkcie bólu z przeszłości. Wymieniłem obsesję, ponieważ niedawno komuś opowiadałem, że kiedy wiele lat temu byłem na konferencji dotyczącej bólu i strat, spotkałem kobietę, której córka była jedną z ofiar „Mordercy z Clairemont”. Udzieliłem jej wtedy kilku dobrych wskazówek, jak odpuścić ból, jednak potem podeszła do mnie i przepełniona gniewem stanęła ze mną twarzą w twarz, i wykrzyczała: „Jak śmiesz próbować odebrać mi rozpacz!”. To był jeden z pierwszych przypadków, kiedy zdałem sobie sprawę, że ludzie raczej wolą zachować rozpacz i ból, kiedy po dłuższym czasie się do nich przyzwyczają, niż się uwolnić.
Naprawdę wsłuchuję się w to, czego życie ich uczy. Czasami, kiedy spędzimy więcej czasu w samotności, możemy tak wiele się dowiedzieć o tym, czego naucza nas świat i natura. Na przykład tego, że nie zawsze będziemy razem, że nadchodzi czas, kiedy musimy się rozstać z ludźmi, których kochamy. Ale to nie oznacza, że się tego obawiamy. To oznacza, że cieszymy się tymi chwilami tak długo, jak to możliwe, zamiast je marnować na strach przed rozstaniem. W ten sposób możemy się rozkoszować każdą chwilą. Tego uczy nas zanikanie rzeczy. Możemy delektować się chwilami, kiedy są z nami ludzie, których kochamy i o których się troszczymy. Możemy cieszyć się ich towarzystwem, a kiedy nas opuszczają, to odchodzą z naszym błogosławieństwem: „Dziękuję, że byłeś częścią mojego życia przez tak długi czas”. Ale ponieważ masz jeszcze inną osobę, z którą możesz zostać – masz siebie – pozostajesz szczęśliwy we własnym towarzystwie. To oznacza też, że nie starasz się rozpaczliwe zatrzymywać przy sobie ludzi: „Nie wiem, co bez ciebie zrobię!”. Ja wiem, co możecie bez nich zrobić.
Jeżeli kochacie siebie samych tak samo jak innych, to zawsze jesteście z kimś, z kim czujecie się dobrze. Z kimś, kto jest pocieszycielem, uzdrowicielem oraz naprawdę dobrym przyjacielem. W dzisiejszych czasach wielu ludzi żyje samotnie i czerpie z tego radość. Również wielu ludzi żyje ze swoimi dziećmi, bardzo je kocha i cieszy się tym. Ale, drogie matki i drodzy ojcowie, musicie wiedzieć, że wasz syn, wasza córka kiedyś wyruszą z domu rodzinnego na drugi koniec świata i oczywiście będziecie strasznie tęsknić. Pozwólcie im odejść z waszym błogosławieństwem.
Fragment mowy Ajahn Brahm
Komentarze
Prześlij komentarz