Rwa, Jabłko i Śmiech
Pewnego ranka obudził mnie ból.
Nie zapukał do drzwi. Po prostu usiadł obok mnie i powiedział:
– Dzisiaj pójdziemy razem.
Na początku chciałem z nim walczyć. Potem przypomniałem sobie, że wojna z własnym ciałem jest wojną, której nikt naprawdę nie wygrywa.
Usiadłem więc spokojnie.
Wyobraziłem sobie mały korzeń nerwowy ukryty między kręgami. Był zmęczony i uciśnięty. Otaczał go obrzęk – nie złośliwy, lecz powstały dlatego, że organizm robił wszystko, aby naprawić to, co zostało przeciążone.
Powiedziałem do niego:
– Przepraszam. Niosłem zbyt wiele. Obrazy też mają swój ciężar. Nie chciałem zrobić ci krzywdy.
Przez chwilę trwała cisza.
A potem miałem wrażenie, że mój własny organizm odpowiedział:
– Wiem. Teraz odpocznijmy razem.
Nie rozmawiałem z bólem. Rozmawiałem z częścią siebie.
Przypomniała mi się wtedy opowieść Ajahna Brahma o mnichach jadących ciężarówką po wyboistej drodze. Za każdym razem, gdy uderzali głowami o metalowy stelaż, wybuchali śmiechem.
Nie dlatego, że nie bolało.
Dlatego, że śmiech nie pozwalał bólowi zostać królem całego świata.
Roześmiałem się więc cicho.
Rwa kulszowa chyba była tym zaskoczona.
Na stole leżało jabłko.
Od wielu lat przypominało mi prostą prawdę, że organizm lubi rzeczy zwyczajne. Obok stał zielony koktajl z ogórka i pietruszki. W kuchni śmiała się moja rodzina.
Pomyślałem wtedy, że zdrowie nie mieszka tylko w tabletkach.
Mieszka także w zaufaniu do własnego ciała.
W dobrym słowie.
W uważności.
W śmiechu.
I w ludziach, którzy są obok.
Ból jeszcze nie odszedł.
Ale przestał być wrogiem.
Stał się gościem, który z każdym dniem pakował swoje walizki.
A ja siedziałem nad jeziorem własnego oddechu i odkrywałem, że właśnie wtedy, gdy ciało najbardziej domaga się uwagi, najłatwiej odnaleźć to, czego od dawna szukałem.
Obecność.
Korzyść w zamieszaniu
Czym jest zamieszanie? Czym jest katastrofa? Możesz dostrzec w nich korzyści. Nie chodzi o korzyści osobiste, a o coś korzystnego dla wszystkich. Pamiętam lekcję historii o wielkim pożarze Londynu w XVII wieku. Mówi się teraz o pożarach w Australii, ale tamten pożar zniszczył znacznie więcej w Londynie. Zniszczył również przyczyny zarazy, czarnej śmierci. Cała środkowa część Londynu została całkowicie spalona. Więc co zrobiono? To nie była tylko odbudowa, ale przebudowa całego Londynu, począwszy od systemu kanalizacyjnego, którym odprowadzano ścieki pod ziemią. Nadarzyła się okazja, by to zrobić, ponieważ na powierzchni nie było żadnych budynków. Dzięki temu można było zbudować dobry system kanalizacyjny. Utkwiło mi w pamięci, że nie było wtedy zbyt wielu inżynierów. Nie wiedzieli też, jak radzić sobie z przepływami i wirami. Matematyka czy eksperymenty – w ogóle nie było jeszcze nauki. Może była, ale niezbyt rozwinięta. Ktoś, kto zaprojektował podziemny system kanalizacyj...
Komentarze
Prześlij komentarz